Wróciłem

Czołem

Melduję że jestem 😉
I zapraszam do obejrzenia fragmentu mojego wystąpienia. Całość ponoć ma być dostępna w formie dźwiękowej – jeśli tak będzie, od razu ją udostępnię

 

Cóż mogę powiedzieć o tym wyjeździe?

Jestem bardzo zadowolony że pojechałem – przede wszystkim dlatego że znów powiększyłem moją wiedzę na temat ASD. (Niestety przy okazji po raz kolejny dowiedziałem się że moje problemy (w postaci luk rozwojowych) są większe niż wcześniej sądziłem, ale cóż… )

Czy moje wystąpienie się podobało? Powiem szczerze – trudno mi to określić.
Niech wypowiedzą się ci co byli 😉

Sam Szczecin…za krótko tam byłem by się wypowiadać. W zasadzie mogę powiedzieć tyle że  wybrzeże ładne, część budynków ładnie rewitalizowana… i że chyba nawet w Suwałkach łatwiej wskazać coś na kształt centrum.. Nie wspominając o tym że w Suwałkach są ciekawsze miejsca do posiedzenia :p

Na razie to tyle – ciężko mi się ogarnąć, bo wróciłem mocno wymęczony, potem w szkole podłapałam jakiegoś wirusa i leżę :p

Tak że – niniejszym zapraszam na konferencję do Suwałk:
https://www.facebook.com/events/427912807546420/

i idę się kurować 😉

🐱

W oczekiwaniu na wyjazd

Jutro z samego rana wyjazd do Szczecina.

Jak na razie:
Panic Mode: ON
Brain storm: 11 w skali Zjebforta….
 
ale nic to.. jestem spakowany, prezentacja a w zasadzie slajdy zrobione i zapedrajwowane… i jest nadzieja że jak już ruszę to się uspokoję 
 
Kotu chyba czuje że coś jest na rzeczy – bo od rana na mnie wisi :p
Jak przetrwam to wszystko 😉 – w przyszłym tygodniu spodziewajcie się relacji ze Szczecina 🙂
🐱

Ciut o samotności

Zainspirowany wpisem http://ostatnirosomak.blogspot.com/2017/02/26-dlaczego-zwiazek-ze-mna-nie-jest-atwy.html zacząłem się zastanawiać jak to jest u mnie.
Szybko doszedłem do wniosku że taki układ ze mną jest całkowicie niemożliwy.

No dobra – może nie „całkowicie niemożliwy” – w końcu zdarzają się wygrane na loteriach, ponoć może zdarzyć się spontaniczna teleportacja, albo to że ktoś okazuje się zaginionym dzieckiem miliardera :p

Powiedzmy więc – jest niesłychanie mało prawdopodobny. Obstawiam że mniej prawdopodobny niż wygrana milionów na loterii.

Dlaczego?

O moim ASD dowiedziałem się gdy miałem ponad 30 lat. Wcześniej wiedziałem po prostu że „coś jest grubo nie tak jak trzeba” – a że „psychocosie” nie bardzo  potrafili na to cokolwiek poradzić – starałem się układać sprawy sam. I sam łatać braki.
Z punktu widzenia czasu i tego czego obecnie się nauczę wiem że sporo rzeczy zrobiłem źle…. ale…. jak to napisałem ostatnio na FB:

Jak się nie ma znikąd pomocy, to się robi samemu.

Jak się czegoś nie da, czegoś nie ma czy zupełnie nie działa – to się łata czym innym.

Bo z niektórymi rzeczami jest tak że jak się nie połata – to się ginie. Albo nie funkcjonuje – co w sumie na jedno wychodzi. Taka prosta sprawa.

A jak to działa? Ano tak:

    • Zawsze miałem kłopoty w kontaktach z ludźmi.
      Mam kłopoty z sensoryką: masa ludzi mówi (moim zdaniem) za głośno, w dodatku gubię się i stresuję jeśli na raz gada za wiele osób.
      Mam kłopoty z dotykiem, nie lubię nawet tego gdy ktoś staje za blisko.
      Prawie nie czytam komunikacji pozawerbalnej. Mam (ponoć) bardzo ubogą i „dziwną” mimikę.
      Mam kłopoty z masą „kodów społecznych” – zwłaszcza z tymi które uważam za bezsensowne i głupie. W kontaktach z ludźmi problemem okazuje się nawet to ze mam swój „jedyny słuszny” sposób ubierania – co dla niektórych jest jakimś bezsensownym problemem.
      W dodatku – jak to bywa u Aspików – nie jestem zbyt subtelny czy dyplomatyczny (no dobra – w ogóle nie jestem), i nie mam oporów przed mówieniem co myślę.
      Zdarza się też – w wypadkach bardziej ekstremalnych – że w ogóle się posypię, pojawi się meltdown czy zamknięcie.
      To wszystko powoduje wzmiankowane kłopoty w kontaktach – i jest przyczyną całej kolekcji nieprzyjemnych wspomnień z takowych
    • Problemy te starałem się zmniejszać najzwyczajniej ograniczając kontakty z ludźmi do absolutnie niezbędnego minimum – głównie do strefy formalnej i zawodowej. Takie są najprostsze.
      Z zasady nie inicjuję też kontaktów – zakładam ze jeśli ktoś ma do mnie sprawę, to sam zacznie.
    • Prócz tego o zamiast pracować nad umiejętnościami społecznymi – rozwijałem te „aspołeczne”. Czyli: nie „jak wyjść do ludzi” – a jak tego uniknąć.
    • Pracowałem też na swój sposób nad poczuciem samotności
      To naturalne że ktoś bez kontaktów czuje się samotny. To pozostałość naszej stadnej przeszłości
      Są na to dwa wyjścia: poszukać ludzi, albo zmienić siebie. Jeśli to pierwsze jest nazbyt trudne – zostaje to drugie. Można pracować nad samotnictwem. Nad radzeniem sobie samemu, nad docenianiem tego że nie trzeba polegać na innych.
      I to właśnie robiłem.
    • Jako że prawie nie odbieram komunikacji pozawerbalnej – nie potrafię określić tego słynnego „czy się ktoś mną interesuje”. Nie potrafię i tyle. Jak ktoś ma coś do mnie – musi podejść i powiedzieć. I sprawdzić czy akurat słuchałem 😉
    • Wiem (choćby z psychologii rozwojowej) że młodzi ludzie na pewnym etapie uczą się jak tworzyć i budować związki. I że robią to tak +/- w okresie nastoletniości.
      Ja w okresie nastoletniości miałem inne zainteresowania (biologia, ciemnia fotograficzna, i inne tym podobne) i problemy (jak uniknąć innych nastolatków lub nastraszyć ich tak by się nie zbliżali).
      Dlatego takich umiejętności nie posiadam – bo niby skąd?

Podsumowując: umiecie sobie wyobrazić osobę która inicjuje kontakt, przechodzi przez całe pokłady niechęci, nieufności, oporu, której nie przeszkadzają dziwactwa, nietypowe problemy w ogromnej i zdecydowanie nadmiernej ilości… I która w dodatku była by w stanie skłonić mnie do remontu generalnego mojego życia i psychiki – bo bez tego? to se ne da.

Ja nie potrafię.

Nie potrafię sobie też wyobrazić PO CO ktoś chciał by w ogóle próbować.

Czy mi to przeszkadza? Jak się tak nad tym zastanawiam… chyba nie

Może by przeszkadzało gdybym miał porównanie do innego stanu.

Powiem szczerze: po całym życiu samotnictwa nawet nie wiem po co miał bym kogokolwiek wpuszczać do mojego świata?
Myślę że lepiej nie tworzyć potrzeb gdzie ich nie ma – i nie budzić tych które z czasem pozasypiały (albo które sam tyle lat starałem się powyłączać).


Dobra, dość tego filozofowania – czas na zdjęcia.

Dziś temat dziwny, więc i zdjęcia będą mocno mniej typowe

Sty tuned 🐱

Migawki z ASD, część 12A ;)

Pstryk {Scroll down for English} 

Pierwszy od dwóch tygodni dzień z przebłyskami słońca. Cudo 😀 Jak ja tego potrzebowałem. Zdecydowanie jestem „zasilany słonecznie” – a ostatnie tygodnie mijające pod hasłem szaro-buro-ponuro zdecydowanie już mi się dawały we znaki.

Przydał by się jeszcze ciut ładniejszy dzień – wtedy rzucam wszystko i jadę robić zdjęcia. Tego też potrzebuję dla mojej „higieny psychicznej”  🙂


Pstryk 

Moje zdjęcia poszły na aukcję charytatywną – i nie tylko poszły, ale się sprzedały 🙂 Jestem z siebie dumny 😀


Pstryk

Zaczyna się sezon konferencyjny. W marcu Szczecin, w kwietniu nasza Suwalska Bajkowa, a w grudniu mam już zaproszenie do Krakowa (za które jeszcze raz ślicznie dziękuję 🙂 )

Fajnie 🙂 Jak tak dalej pójdzie to jeszcze przypadkiem poczuję się potrzebny… szok po prostu O.o


Pstryk

Jako że tęsknię za ciepłem i słońcem – dziś będą zdjęcia owadów i żab. Za fotografowaniem tych stworów też tęsknię

🐱


The first day from two weeks with flashes of sunshine. Awesome 😀 I relay need it. I am definitely „solar powered” – and the last weeks passing under the gray-grim-sky definitely was making me sick

When the sun shows up – I’ll throw everything and go take pictures. I need it for my „mental hygiene”


My photos went on a charity auction – and not only wen, but was sold out 🙂 I’m proud of myself


Conference season is starting. In March Szczecin, in April our own in Suwałki, and in December I have already been invited to Krakow (for which I cordially thank 🙂 )

Nice 🙂 If things goes like this – maybe I even start to feel needed? Shocking, isn’t it O.o


Because I really miss sun, and warmth, and opportunity to make photos of bugs & frogs – today I’ll show you some photos of them 🙂

🐱

Kulig

Czołem 🙂

Jeśli zaglądaliście na fanpage na FB (albo na stronę Bajki) wiecie już że w zeszłą środę byłem z dzieciakami na kuligu. (Jeśli jeszcze nie oglądaliście tamtych zdjęć zapraszam tutaj )

Pogoda była świetna – z rana z -8, może -10 stopni, szadź, świetna przejrzystość powietrza. Po prostu wymarzona pogoda na kulig. Do tego dużo śniegu i przepięknie obsypane drzewa. Do tego – mimo że ranek zaczynał się dość pochmurnie – koło południa zaczęło wychodzić słońce 😀

Miejsce na postój było przygotowane bardzo dobrze. Dzieciaki bawiły się świetnie zjeżdżając z górki na oponach prosto na zamarznięte jezioro. Każdemu mogę polecić kuligi w Nowej wsi pod Suwałkami 😀

Wyjazd i plener zaliczam do bardzo udanych 😀 i zapraszam do oglądania zdjęć 🙂


A przy okazji: zapraszam do Szczecina na 4 marca:
http://www.nie-kosmita.pl/portfolio-archive/04-03-2017-szczecin-seminarium-nie-jestem-kosmita-mam-zespol-aspergera/


No i zobaczcie – jeszcze w środę było tak pięknie, a od piątku roztopy, mgły, pogoda na plusie i wszędzie rozmiękły śniegowy gluj

Wniosek – zdjęcia trzeba robić zawsze gdy jest ku temu okazja 🙂

Do usłyszenia wkrótce
🐱