Stimy wizualne?

Jak już pisałem na FB, zainspirowany wypowiedzią Agony Autie

Zacząłem się zastanawiać nad tym na ile moje zdjęcia, które?, jak ich część? to właśnie takie wizualne stimy.
Gdy się nad tym zastanawiam, części naprawdę towarzyszyły niesamowite uczucia emocji, fascynacji.. nawet po latach, gdy do nich wracam 🤩

I tak sobie od wczoraj myślę… czy takimi stimami dało by się wyciągnąć z dołka? 🤔

Dzisiaj za tego dołka dostałem umiarkowany O_P_R od niezastąpionej Pani Doktór, z leitmotivem „co ty robisz ze swoim życiem”…
I tak bardzo się cieszę że mój wytrenowany refleks przechwycił pchające się do wymowy wyrazy czarnego humoru… 👻 {a może wcale nie humoru?} które pojawiły się po tym jak usłyszałem „czy mam jakiś biznesplan na życie”… Nawet sobie nie wyobrażam jaka chryja by się zrobiła gdybym wyartykułował to co mi się wtedy na jęzor pchało 😱
No nic..

A w ramach „wizualnych stimów” – park nad Hańczą i kaczuchy 😉

Stay tuned 🐱

Reklamy

Podczerwona zima

Dziś latający dzień. Uzupełnienie zapasów, drukarnia… przede wszystkim drukarnia 🙂 Ale znalazłem trochę czasu by wyprowadzić Babcię Fuji na spacer. Niedaleko, tylko na pola za Suwałkami

Muszę powiedzieć że fascynuje mnie to jak wychodzą zdjęcia IR. Przede wszystkim – wszelkie powłoki przeciwodblaskowe… śmiech 😋 jak by ich nie było. IR odbija się w obiektywie jak chce, i tworzy szalone flary. Druga sprawa – zauważyłem że nie tylko kolor, ale i ostrość zdjęcia zależy od „kontrastu cieplnego” danych obiektów. W sumie to muszę kiedyś w taki sposób pofocić ognisko, czy coś 🤔 ciekawe jakie będą efekty?

A na razie mam ochotę korzystać z pogody, dopóki jest 🙂

Stay tuned 🐱

Jedenaście w skali Beuforta

Kołysał nas zachodni wiatr, 
Brzeg gdzieś za rufą został. 
I nagle ktoś jak papier zbladł: 
Sztorm idzie, panie bosman! 

A bosman tylko zapiął płaszcz 
I zaklął: – Ech, do czorta! 
Nie daję łajbie większych szans! 
Dziesięć w skali Beauforta! 

U mnie… cóż… powiedział bym, w porywach 11 w 12 stopniowej skali. Cóż… Pancernik Green przechodził przez gorsze rzeczy… Więc byle do wiosny…

Znacie „teorię 12 łyżek”?
To ta która zakłada „na każdy dzień masz 12 łyżek „energii”, wszystko co robisz kosztuje ileś energii, od ciebie zależy jak to wykorzystasz. Oczywiście możesz próbować pożyczyć z dnia następnego, ale prędzej czy później będą z tego kłopoty”.

I tak, autorka „teorii” opisuje:
– wstanie z łóżka – to 1 łyżka
– doprowadzenie się do stanu akceptowalnej używalności społecznej – 2
– zjedzenie czegoś – 1
– praca – 3 do 5
…et cetera, et cetera….
Ile zostaje po tym gdy zrobi się to co się musi zrobić?

O „teorii” możecie sobie o tym poczytać choćby tutaj:

https://www.theodysseyonline.com/an-open-letter-to-the-boy-dating-girl-with-anxiety

czy tutaj:

https://denochkinga.blogspot.com/2018/05/dworcowa-awka-ratujaca-zycie-i-teoria.html 
Z dodatkowymi infografikami (których jako kulturalny internauta postanowiłem nie „pożyczać”) i opisami

W sumie przypomina to bardzo teorię którą sam sobie kiedyś złożyłem, „teorię budżetu psychicznego” – co pokazuje że ciężko jest w dzisiejszych czasach wymyślić coś czego nikt wcześniej nie opisał.

Oczywiście nie tylko codzienne czynności kosztują.
Jeśli jesteś osobą ze spektrum, masz depresję, jakąś chroniczną chorobę – do budżetu musisz dopisać dodatkowe trudności: ból, depresję właśnie, niepokój, nadmierne-myślenie, OCD, ataki ciężkiego perfekcjonizmu, problemy z sensoryką. Do tego dochodzą kwestie czysto losowe, i te lepsze, i te gorsze.
Jeśli ich nie uwzględnisz, cóż… organizm „spłaci je” z automatu, i wystawi rachunek 😕
W pewnym momencie okaże się że już nie ma z czego pożyczać… i pojawi się meltdown, załamanie nerwowe, albo taki ból psychiczny że nie dasz się rady podnieść z wyra. …albo, co gorsze, organizm znajdzie sobie inne „źródełko” do spłaty – i pojawią się choroby.

Tak tak, warto pamiętać że chroniczne obciążenie psychiczne – takie chroniczne „długi psychiczne” – bardzo szybko odbijają się na fizycznym zdrowiu. W najróżniejszy, czasem najdziwniejszy sposób.

I TAK – nawet gdy dbasz o siebie i nie wspomagasz się takimi środkami dopingującymi jak fajki, kawa, pizza, burgery czy coś gorszego – też się odbiją. Sorki, ale tak to działa. Jak jesteś ciągle przeciążony psychicznie, nie masz najmniejszej gwarancji że nie posypiesz się zdrowotnie szybciej niż twój znajomy który pali, żłopie kawę, i nie stroni od jakiejsik sety przy okazji.

…albo… co jeszcze gorsze – pojawią się natrętne myśli by rzucić to wszystko w pi_____, by wyrwać wtyczkę z matrixa, …ale o tym może kiedy indziej

Co z tym fantem zrobić?

Przede wszystkim – wiedzieć że jest. Nauczyć się choćby w podstawowym stopniu planować, wiedzieć co obciąża, co może dodać energii, które okresy są gorsze, które lepsze. Nauczyć się że często warto, ba – warto, trzeba odpuścić, by potem pójść dalej. Czasem nawet trzeba się cofnąć. Nauczyć się jak tworzyć sobie „kotwice”, „asekuracje” które pomogą wspiąć się w przyszłość, albo złapią gdy będzie bardzo źle.
Tu nie ma gotowych patentów – co zadziała na mnie, nie musi na ciebie, i odwrotnie.
(Taki przykład – dla mnie harsh EBM, dark industrial, aggrotech czy black metal to muzyka relaksacyjna, pomagająca na doły. Z kolei to co ludzie uwielbiają, te różne popy, relaksacje, smooooooth jazz’y i ambienty – u mnie wywołuje wkur___ i odruch wymiotny. Jeden lubi pójść w las – inny do klubu. Musisz sam znaleźć własne patenty, sam dla siebie 🙂 )

A jeśli wszystko zawodzi – wypada poszukać pomocy speca i dobrych przyjaciół, i to zanim wszystko się posypie.

3majcie się
i oby do wiosny 😉

Stay tuned 🐱

Nie pasuję

Cóż tu pisać… nie pasuję… Tak 300 punktów na 100 nie pasuję. Nie bawią mnie gadki-ścierki, nie bawią mnie „filmy które wszyscy lubią”. Podobnie jak trzęsienie się nad przychówkiem zupełnie mnie nie bawi.

Ale nic to

Przynajmniej skorzystałem i połaziłem po lesie. Jeśli zapomnieliście jak wygląda zima – zapraszam na małe przypominajki 😉
No i udało mi się upolować mysikrólika i kowalika 😀
Kruki niestety nie chciały pozować, a stadko dzwońców tylko przemknęło.

Pozbędę się Hunów to wrzucę wam przepis na kaczkę 😉

Stay tuned 🐱

Migawki z ASD, część 16

Pstryk
Ciągle „trawię” – przeżywam Leszno. Tyle się zadziało, tyle mi dało do myślenia…
Tyle spierniczyłem 🙄
Tyle jeszcze do roboty
I cały czas nie mam pojęcia – pracować z emocjami (co powoduje wyraźne skutki uboczne, takie choćby jak poczucie samotności) – czy znów próbować je wyciszać??
Nie wiem…
Na razie plus jest taki że „przypomniałem” sobie że nie muszę tak pilnie unikać kontaktu fizycznego, znaczy się przytulania. Gorzej że odkryłem ze mi to, jak by tu powiedzieć… potrzebne do szczęścia… a przytulić mogę se kota, jak akurat ma dory humor 😶

Pstryk
A jak już jesteśmy przy tym.
Końcówka roku to oczywiście szkolna Wigilia.
Zazwyczaj nie lubię takich atrakcji – hałas, zamieszanie, rozwalona sensoryka.
Muszę powiedzieć że w wypadku Bajki jest inaczej (aż sam się dziwię)
Przede wszystkim – drobne ASD-ekscentryzmy nikomu, ale to nikomu nie przeszkadzają 👍 dzieciaki zachowujące się jak dzieciaki też nie 👍 i to jest piękne 😀
A do tego zrobiłem sporo zdjęć, 🙂 coraz lepsze mi wychodzą takie „akcje reportażowe” nie chwaląc się

Pstryk
Zbliża się najazd Hunów tudzież wraże hordy Mongolskie – czyli zjazd rodzinki 😖
Życzcie mi powodzenia 😰


A na koniec
Wszystkim moim Przyjaciołom, znajomym i współpracownikom, z okazji świąt Szczodrych Godów, Bożego Narodzenia, Przesilenia Zimowego i/lub Urodzin Newtona

A na sam koniec: parę kaczek, jeszcze sprzed opadów śniegu

Stay tuned 🐱

Wstęp do relacji z Leszna

Pojechałem na konferencję do Leszna.

Konferencja – jak łatwo można się spodziewać – super. Naprawdę super. Masa, masa, ogromna masa informacj. Bardzo ważnych informacji.

Kuluarowo… Takiej pralki emocjonalnej nie przeżyłem bardzo dawno. Jedno muszę powiedzieć – już wiem że niesamowicie dużo mi to da 😊

Gdy już wrócę do domu, postaram się ogarnąć i napisać więcej. A na razie jeszcze parę zdjęć

Stay tuned 😺