Dlaczego to wszystko

W necie kolejna g___ burza 😣
Tym razem z leitmotivem „a co te ZUE selfadwokaty wiedzo o ałtyzmie, jakie majo do tego prawo” 😵

 

Wiec wlaściwie jakim prawem ja się wypowiadam?

Po pierwsze – prawem osobnika który został o to poproszony.
Przez więcej niż jedna osobę. Przez osoby które przychodzą do mnie, albo piszą (rzadziej dzwonią, bo ja rzadko odbieram telefony) i przekonują mnie że mam w temacie ASD coś ciekawego do powiedzenia. I że warto bym gdzieś poszedł, albo pojechał, często na drugi koniec kraju, i o tym opowiedział. Przekonują – bo mi ciągle ciężko w to uwierzyć. Przekonały mnie również do założenia i prowadzenia tego bloga.

Po drugie – prawem weterana.

Zajmuje się ASD i SI od cholernych 40 lat, 7 dni w tygodniu po 24h na dobę. Do tego zaburzeniami lękowymi co najmniej lat 24, i depresją nie mniej niż 31. Również 7 dniu w tygodniu i 24h na dobę.
Kombinuję, wymyślam, czytam, uczę się, robię eksperymenty – na sobie.
Kiedyś po to by zwyczajnie przeżyć, a od kiedy zająłem się pomaganiem – po to inni nie musieli robić ich na sobie, a już szczególnie na dzieciach, tylko mogli skorzystać z gotowych przetestowanych pomysłów.
Niektórzy mówią że zachowuję się jak stary sierżant który swoje mało przyjemne doświadczenia, i wnioski z ich płynące, stara się przekazać młodym – by oni nie musieli przez to przechodzić.

Jeśli komuś to nie wystarcza – również prawem specjalisty.
Proszę bardzo, jestem dyplomowanym pedagogiem specjalnym!
I nie dostałem dyplomu za diagnozę  Za to nie dają.
Dają go za formalności i egzaminy i pracę zaliczeniową której fragmenty mogliście tu poznać.

Nie wypowiadam się „w imieniu osób z ASD” – chyba że kiedyś jakieś osoby z ASD dadzą mi do tego akredytację. Piszę o sobie, o moich doświadczeniach i ich wynikach, i staram się podzielić tym czego sam się nauczyłem.

Nie mam ochoty brać udziału w netowych g__ burzach, jestem ponad to.
Po prostu czułem ze muszę to napisać: jestem „selfadvocatem” ASD, jestem specjalistą od ASD i póki będę mieć siły, i będą chętni do słuchania – będę się wypowiadać.


Na razie to tyle

Pierwszy post kuchenny się pisze, zdjęcia kotów robią, a że pogoda się poprawił – mam nadzieję że pojawią się nowe krajobrazy albo owady

Stay tuned 🐱

5 komentarzy Dodaj własny

  1. Ingeborga pisze:

    Nie mogę uwierzyć że ktoś odmawia osobom z ZA prawa głosu w ich własnej sprawie. Bardzo prosze, nie przejmuj się tymi ludźmi, pisz!

    Polubienie

  2. Serio, jest jakaś gunwoburza?
    Całego internetu nie przeczytałam, ale raczej widzę, że wreszcie zaczął się choć trochę przebijać głos tych, którzy mówią za siebie, mówią, jak to jest być , w tym autykiem. A hejt jest integralną częścią internetu, nie usuniemy ze społeczeństwa wszystkich agresywnych głupków.

    Polubione przez 1 osoba

  3. (miało być „jak to jest być /tu wstaw kim/, w tym autykiem”)

    Polubienie

  4. sylwiaiwan pisze:

    Burze są nieuniknione, racje „mojsze” ważniejsze od cudzych. Dlaczego nikt nie potrafi złapać dystansu: czerpać, dyskutować, pytać, pozwolić sobie i innym na błędy – poprawiać je… wspierać się, załatwiać sobie pracę… Jestem już stara 😀 ale Twoja praca jest bardzo ważna i dobra. Potrzebne są zwięzłe, treściwe wpisy – zagubiony rodzic, pedagog, terapeuta szuka i znajduje w necie konkret – tak to widzę. Żadna książka ani konferencja, fundacja tego nie przebije. System oświaty raczkuje. Na dobrą reformę poczekamy sobie jeszcze sporo latek. Potrzebny jest natychmiastowy dostęp do informacji – takiej, która napisana jest prostym, zrozumiałym językiem. Moim zdaniem to pomaga – zwłaszcza tej większości nauczycieli i przedszkolanek, logopedów oddalonej od „wszystkowiedzącego centrum” – to tam dochodzi do dramatów… W naszej bibliotece miejskiej są tylko dwie książki o tematyce autyzmu z 1970 roku – z pedagogiki specjalnej – nic! A nie pochodzę z małego miasteczka… i to skupianie na diagnozie…dobrze, że studiowałam m.in. marketing 😀 a gdzie realna pomoc po ich diagnozach i wydanych książkach… i z całym szacunkiem żadna terapia nie była dobra dla mojego syna – oprócz mozolnej nauki mowy i edukacji w domu – oraz wspomagania lekami (neuropsychiatra), kiedy ta nauka nie wchodziła jak należy do głowy w masowej szkole… „męczarnia, znęcanie się nad dzieckiem”, 6 lat nauki mowy, użeranie się w masowej szkole, leki, duże dawki Cerebrolisin i Gammalonu oraz Gliatilinu…ktoś powie przesada – może i tak…ale teraz nie ma lęków, stimów, obsesji… chodzi z kumplami na kwadraty a kumpli jest sporo – z każdej szkoły, którą ukończył – nagrywa lajfy, chodzi na imprezy, wykłóca się o swoje, gdy towarzystwo go męczy – po prostu je omija – oczywiście nadużywa komputera i jest „sztywny” poglądowo, uczy się życia i obrywa – ale odróżnia tego, który mu przywali od tego z którym ukradkiem wypije piwo – w specjalnej by się tego nie nauczył – ani przy indywidualnym nauczaniu – wiem po sobie…a burze w necie mam już gdzieś…po burzach zawsze jest cisza, zwłaszcza jak dziecko nie daje rady w szkole – zwykle w 4 klasie – słupki na blogu rosną od września w zastraszającym tempie i piętrzą się pytania rodziców – rosną i rosnąć będą – szkoda, że autycy nie potrafią pomagać sobie, zarabiać i łapać zasięg (zrobić z tego zawód) zbijać kapitał finansowy – łączyć się w konstruktywne grupy – takie bez osób trzecich – a pomagają zarabiać fundacjom, które nie robią nic konkretnego. Konferencja dociera do 400 osób, 500, – nikt nic z niej nie zapamiętuje – tak jak ze szkoleń i z warsztatów (poczytaj Miłosza Brzezińskiego). Co robią nauczyciele, terapeuci, zdesperowani rodzice – wbijają w wyszukiwarkę hasło pt „dziecko wierci się na lekcji”, „dziecko nie reaguje na polecenia”, „dziecko krzyczy i łapie się za uszy”… albo znajdą Ciebie albo przemądrzałą panią po studium podyplomowym bez praktyki i pojęcia – dlatego chciałam, żeby autycy wypowiadali się częściej…pojawili się też pseudo autycy na różne potrzeby marketingowe – bo to naprawdę niezły biznes – prestiż, stanowisko i wypłata dla siebie i rodzinki – i śliskie przepływy finansowe jak to w fundacjach (wykładali nam najlepsi księgowi we Wrocku)…Potrzebna jest reforma oświaty. Niestety w obecnym stanie wycofuję wspomaganie/orzeczenie papiery syna ze szkoły – ponieważ (nie jestem pewna ale raczej), niedługo będą „przesiedlani” do szkół specjalnych. Dla nas lepiej, żeby „nie miał autyzmu” i dokończyła edukację w technikum… Zresztą tak kombinowaliśmy od pierwszej klasy. Jak mawia stare ruskie przysłowie praktyka jeb*ot teoriu. Ściskam i pozdrawiam i przepraszam za błędy 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.