Patenty na propriocepcję

Może na początek – co to jest ta propriocepcja i po co to komu.

Propriocepcja (inaczej kinestezja, zmysł kinestetyczny, czucie głębokie) to czucie własnego ciała, jego położenia w przestrzeni i czasie. Dzięki niej wiemy w jakiej pozycji jest nasze ciało i nasze kończyny, bez konieczności patrzenia.
Dobra propriocepcja zapewnia precyzyjne ruchy, dobrą równowagę, nie wpadanie na przedmioty, nie upuszczanie rzeczy…

Niestety masa ludzi z ASD ma kłopoty z czuciem głębokim. Stąd takie problem jak potykanie się, upuszczanie różnych rzeczy, wpadanie na przedmioty.. i tym podobne.

Na nasze szczęście propriocepcja to coś co można (a nawet trzeba 😉 ) ćwiczyć.

Jako że sam mam potężne problemy z sensoryką, w tym z czuciem głębokim, zebrałem trochę patentów na jego poprawę.
Nie wiem czy są porządne, pewnie nie – bo moje własne  ale mi pomagają, więc się podzielę. 

na początek:

  • Chodzenie na przełaj w możliwie lekkich butach na miękkiej cienkiej podeszwie, a najlepiej w ogóle bez butów. Im cieńsza i bardziej płaska podeszwa, im lepsze czucie podłoza – tym lepiej.
    (O butach już kiedyś pisałem: Nowe buty, czyli rzecz o problemach sensorycznych
    W ramach ćwiczeń polecam ładny, w miarę nie zakrzaczony bór, albo grąd, dąbrowę czy buczynę w zróżnicowanym i możliwie nie płaskim terenie (ale i nie nazbyt pagórkowatym nie wspominając o górzystym). Tu nie chodzi o extrem czy podbijanie kondycji, tylko o czucie podłoża, czucie siebie w terenie.
  • Wszelkiej maści równoważnie. Nie tylko te na sali gimnastycznej 🙂
    Równoważnia to każdy krawężnik, powalone czy ścięte drzewa, pieńki, kępy itd.
    To również próby łażenia po slackline czy linie (u mnie skończyło się na próbach 
    I zabawy w parkach linowych.
  • a jak już przy linach jesteśmy: wspinanie na łatwe (zaznaczam łatwe) skałki/ścianki wspinaczkowe.
    Dlaczego łatwe? Przypomnę – chodzi o ćwiczenie równowagi (i pozbywanie się przy okazji lęku wysokości 😏) a nie o extrem czy inszy wyczyn.
    Jeśli dajesz radę wspinać się wyczynowo, to sorry bro, nie masz kłopotów z propriocepcją 😋
    Oczywiście wspinanie się na drzewa też tak działa
  • Ćwiczenia na równowagę. Wszelkie jaskółki, stanie na jednej nodze, stanie na jednej nodze i kiwanie się. Joga – najlepiej w terenie   Wszystkie te ćwiczenia wykonywane z utrudnieniem – na pieńku, na powalonym drzewie
  • Utrzymywanie w równowadze czegoś – na przykład kijka. Bardzo fajnie balansuje się też dużym piórem.   Utrzymywanie w równowadze czegoś na głowie (zabawa w noszenie plecaka na głowie – wariant max). Również – podrzucanie czegoś i łapanie
  • Strzelanie z łuku. Serio. A do tego nauka rzucania nożem i/lub lekkim toporkiem. Serio-serio.
    Przy strzelaniu z łuku czy takim rzucaniu organizm uczy się powtarzalności ruchów, i panowania nad ruchem
  • Jazda na rowerze, na wrotkach, rolkach, deskorolce – to też super ćwiczenia na czucie głębokie

I to na prawdę działa. Nie powiem ze od razu, ale powoli, powoli i jest coraz lepiej.

Kiedyś – od czasu gdy urosłem – regularnie wpadałem na przedmioty, waliłem się łokciami w co się dało.. Po jakimś czasie to wypracowałem.
Czasem miewam straszne zawroty głowy, a na wszelkich zjeżdżalniach i huśtawkach łapią mnie ataki paniki – ale zauważyłem że łażenie po krawężnikach, powalonych drzewach, pieńkach, te wszelkie ćwiczenia równowagi – na to pomaga. Nie jakoś bardzo, ale jednak  Powoli, byle do przodu 🙂

Jak zwykle, mam nadzieję że te moje patenty komuś się przydadzą 🙂

 

Stay tuned 🐱
ps. A w zdjęciach będą wspomnienia z gór 😉

 

 

 

 

 

3 komentarze Dodaj własny

  1. Dopiero dzisiaj odkryłam ten nowy post. U mnie też jest z tą propriocepcją licho, chociaż teraz gorzej niż kiedyś, bo przez rozwalone łapy od paru lat mogę sobie tylko pomarzyć np. o chodzeniu na drabinkach czy jeżdżeniu na rowerze. Od dziecka mam kłopoty z „wymierzeniem odległości” w przestrzeni, jak idę, i zawsze mam jakieś siniaki. Czasem dopiero przy kąpieli odkrywam, że mam, i nie pamiętam skąd – to dopiero jest zabawne 😀
    Generalnie mam niedosyt takich zabaw z równowagą, które nie zrobiłyby krzywdy stawom w rękach. Po pniach lubię łazić, ale tu rzadko jakieś leżą. W Wawie jest w pobliżu taki lasek pełny różnych przyrządów do ćwiczeń. Najfajniejsze są właśnie takie równoważnie z belek, albo coś w rodzaju mostu, gdzie trzeba przejść po pniakach. Patrzyłam kiedyś na dzieciaki i one naprawdę wymiatają w tym temacie w porównaniu z takimi starymi ludziami jak jo 😛

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wspinam się na (względnie) trudnych ściankach i biegam po schodach w ciemności, więc propriocepcję raczej mam dobrą… ale i tak wpadam na przedmioty. Bo, cytując mojego męża, „ty jesteś ślepa nie dlatego, że źle widzisz, tylko dlatego, że nie patrzysz” 😀

    Swoją drogą zastanawia mnie, czy klasyczny stimming, to machanie rękami, nie jest też intuicyjnie robionym ćwiczeniem kinestezji.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Greenshadow23 pisze:

      Zacznę od końca – tak, z tego co czytałem część stimów to właśnie próba poprawy czucia własnego ciała. Ale nie u wszystkich osób i nie w każdej sytuacji tak jest. Inne opcje to między innymi – taka a nie inna gestykulacja (wyrażanie emocji), i rozładowanie napięcia

      Jeśli chodzi o propriocepcję, to jak z innymi tego typu mechanizmami, ciężko było by w łatwy sposób podać jej „poziom”

      Ja też często wpadam na obiekty, czy walę w coś łokciami – a z drugiej strony – jeżdżę na rowerze, na rolkach, wspinam się, łażę po kładach i krawężnikach 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.