X Zlot Optyczne.pl – Zamek Gniew

Ostatnie cztery dni, od czwartku do niedzieli, spędziłem na wielkim zlocie fotografów w Gniewie. Zlot jest organizowany rokrocznie przez portal Optyczne.pl

Zlot jest fajny z trzech powodów (kolejność wybierzcie sobie sami):

  • zawsze jest w bardzo fajnych lokacjach – w zamkach
  • zjeżdża się na niego masa fajnych ludzi – speców od fotografii
  • na zlocie można przetestować najnowsze nowinki sprzętowe – od body aparatów, przez obiektywy, aż po statywy czy plecaki. Po prostu – dostajesz super sprzęt i idziesz focić 😀

Tegoroczny zlot odbył się w zamku w Gniewie.

Lokaja – na prawdę super. Moim zdaniem – najlepsza jak do tej pory. Hotel bardzo ładnie zrobiony, na stary styl, wszystko czyściutko i sympatycznie. Kuchnia – no po prostu wzorcowa. Nie dość że wszystkie posiłki typu szwedzki stół „jesz-ile-chcesz” (a nie jak w niektórych mikro porcje i kombinowanie), to jeszcze na prawdę solidny wybór. No i jedzenie po prostu dobre – a to bardzo się liczy.

Z mojego punktu widzenia nie dopisały jedynie wykłady. Nie interesuję się filmowaniem, nie bardzo mnie interesuje „praca z modelką” czy „fotografia motoryzacyjna”, a że przeklęci kontrolnicy-wszystkiego wprowadzili ostatnio „prawo jazdy” na drony – dronem mogli polatać tylko ci którzy takowe posiadają. Czyli ze trzy osoby. Reszta mogła popatrzeć, co było dla mnie nawet ciekawe – tyle ze na jakieś 10 minut 😛

Odwiedziłem za to wykład Sony (chciałem zobaczyć co ciekawego w systemie jakiego używam), tradycyjnie wykład o fotografii podróżniczej  – i z oficjalnych to w zasadzie tyle 😉

Główną atrakcją (jak dla mnie) była możliwość przetestowania sprzętu, a do tego to co się działo na samym zamku.

O sprzęcie nie będę się rozpisywać, nie chcę was zanudzić gadaniem że Sigma 150mm Macro nie działa z Sony (smuteczek 😓 ), że Fuji daje ładniejszy obraz niż Sony o Canonie nie wspominając, czy że bezlusterkowce Canona to najgorsze bezlusterkowce jakie w łapie miałem :p

Pochwalę się tylko że spędziłem cały dzień fotografując Fuji GFX – aparatem średnio-formatowym. I pierwszy raz w życiu byłem tak bardzo pod wrażeniem możliwości sprzętu.

Wcześniej wiele razy testowałem tzw „flagowce” – i z pełną, i z niepełną klatką – ale ich możliwości nigdy nie wywarły na mnie jakoś szczególnie wstrząsającego wrażenia.
…ale GFX… 😮 Wyobraźcie sobie – robicie małą muszkę z 50cm. Muszka wypełnia tak z 1/50 kadru. Robicie zbliżenie – po prostu powiększając zdjęcie w windowsie. Mucha jest na pełny kadr,  nie ma ziarna, nie ma szumu, nie ma utraty szczegółów, nie ma pikselozy, zdjęcie jest po prostu perfekcyjne. Potem robicie jeszcze większe zbliżenie, okazuje się że na muszce widać wszystkie włoski, pazurki, fasetki oka  – a zdjęcie jest technicznie nadal tak samo perfekcyjne. 😱

Zawsze się zastanawiałem co ludzie widzą w średnim formacie – przecież te aparaty to grzmoty straszliwe, i na prawdę jest co nosić… a teraz już wiem… 😍

Co do samego otoczenia. Zamek jest położony na górce nad Wisłą, i są z niego na prawdę piękne widoki. Z resztą nie tylko z niego. Wracając miałem okazję przejechać parę okolicznych miejscowości i zapewniam – jest na co popatrzeć. Do tego – to świetne miejsce dla kolekcjonerów zabawnych tablic miejscowości. Jeśli chcieli byście sfotografowć się przy wjeździe do Nicponia, odwiedzić Rzym i Betlejem, a nawet zajrzeć do Piekła – jedźcie w rejon Gniewa 🙃

Na zamku działa bardzo znane bractwo rycerskie, to również jedno z niewielu miejsc w Polsce gdzie trenują walkę na kopie. Tak, tą prawdziwą! Jak w XIV wieku!  Wszystko – zbroje, uprząż, kopie – są zrobione dokładnie na wzór historyczny, mają te same właściwości
Widok dwóch gości  jadących z przeciwnych kierunków ponad 30km/h, gdy kopia jednego uderza drugiego z sumowaną prędkością obydwu… i lecące w powietrze kawałki… oj było na co popatrzeć i co fotografować 😍
A to tylko jedna z atrakcji – inną jest na przykład możliwość obserwowania ładowania i strzału z armaty 😀

Prócz powyższych – no nie był bym sobą, gdybym nie poczołgał się trochę po skarpie wiślanej w poszukiwaniu robali, ślimaków i innych tym podobnych 😉

Oficjalnie wyjazd uznaję za udany. I jeśli los pozwoli – w przyszłym roku też chciał bym się wybrać „na optyczne”

See ya
🐱

Reklamy

Lądek Zdrój – dzień przedostatni 

Dziś długi przejazd autokarem, i główna atrakcja: Błędne Skały w rejonie Szczelińca. 

Muszę powiedzieć że troszkę się zawiodłem.. Lokacja cud, niektóre przejścia takie że trzeba się czołgać pchając przewodem plecak – ale na szlaku pierdylion grup.. Chciałbym kiedyś odwiedzić to miejsce mocno poza szczytem turystyki. 

Bywało ciasno
Błędne Skały
Cuda, cuda
Zbliża się czołganko

To już Czechy
Góry Stołowe pożegnały nas zlewem. Na szczęście już kawałek za Skałami, bo w samych Skałach mogło by być ciężko 

Odwiedziliśmy też Kaplicę Czaszek. 

Człowiek spodziewa się klimatu jak z Roba Zombie💀, a może nawet jak z Clive’a Barkera💀💀💀💀👻, a okazało się że wystraszyło by to najwyżej kogoś kogo przeraża byle eksponat anatomiczny 😀 Ale co tam, takie miejsce jest jedno jedyne w całej Polsce, więc odwiedzić zdecydowanie warto 

Przy Kaplicy Kości
Teraz pakowanie, a jutro jeszcze Zoo we Wrocławiu i do domu. Życzcie mi spokojnego powrotu 🙂 

Stay tuned 👋

Lądek Zdrój – dzień piąty 

Dziś znów odwiedziłem podziemia. Tym razem dawną kopalnię w Kletnie, niedaleko Jaskini Niedźwiedziej. 

Kopalnia bardzo ciekawa, zwłaszcza że przecież w czasach stalinizmu  okolicy istniał Zakład R1 w którym wydobywano Metal R2 – czyli uran. Wydobywano jak to za Stalina, metodą pracy niewolniczej.. A że nasz przewodnik to wnuk jednego z takich górników.. jak sam powiedział włączył sobie mocno cenzurę że względu na dzieci, ale to co opowiadał.. Szok 😱 😢

Sama kopalnia jest świetna, choć część dostępna nie jest jakaś bardzo wielka. Niesamowite jest to że na ścianach, ot tak sobie, są żyły kamieni pół-szlachetnych, głównie kwarcu dymnego, mlecznego i fluorytu. W pobliskiej odkrywce zabrałem sobie parę fluorytów na pamiątkę  🙂 

Kopalnię zwiedza się w kaskach – I całe szczęście, bo dwa razy tak przykadziłem w jakiś wystający kuśmider na suficie że bez kasku… 

Nasz Przewodnik – jak widać również w kasku
Podziwiamy żyły fluorytów

Korytarze w kopalni. Co ciekawe czułem się tam o niebo lepiej niż w tej pierońskiej twierdzy
Wystawa sprzętu, głównie ratowniczego I ochronnego. Według mnie bardzo w klimacie Metro

Po kopalni – kolejna atrakcja: park linowy 

Park linowy jaki jest każdy widzi

No i.. Jak by tu powiedzieć.. 

Pokurczyli się ci ludzie w praniu czy co?
Zrobiłem trasę masta-level 😁 oczywiście w moim niepowtarzalnym stylu kung-fu pandy 😂 

Z trasy zlazłem bardzo zadowolony, z palcami nie zginającymi się ze zmęczenia, i obdartymi jak sześciolatek kolanami. 😂 Jest moc (kung-fu pandy oczywiście). 

Dzieciaki też oczywiście bardzo zadowolone. Z resztą im się nie dziwię 

Stay tuned 🐱

Lądek Zdrój – dzień czwarty 

Oj działo się dzisiaj działo.. 

Cały dzień spędziliśmy w Twierdzy  Kłodzkiej. Odkryłem tam do swoje kolejne Nemezis – niskie, wąskie tunele minerskie. Wąskie tak na szerokość ramion, niskie tak że trzeba się było na prawdę nisko schylać.. A do tego na prawdę długie… Oj nie nadaje się na grotołaza, to zdecydowanie nie moje klimaty… Ale nic to, grunt że raz jeszcze udało się przeżyć 😁 

Tak się ubierają przewodnicy w Twierdzy. Jest klimacik 👍
Kłodzk z góry. Z dołu już nie jest taki ładny 😉

Moje Nemezis. ZUO w czystej postaci 😱

Co będzie jutro – zobaczymy 🙂 

Stay tuned 🐱

Lądek Zdrój – dzień trzeci 

Dziś główną atrakcją wyjazdu była kopalnia złota (i arsenu) w Złotym Stoku. 

Znów było bardzo fajnie, szczególny ukłon w stronę przewodników – naprawdę umieją pracować z dziećmi 👍

Jutro kierunek Kłodzko: twierdzą…  I jeszcze coś 

Byle tylko pogoda była 🙂 

Stay tuned 🐱 

3 Suwalski Salon Sztuki

Właśnie wróciłem z otwarcia III Suwalskiego Salonu Sztuki

Ooo, ale się ta piękna wystawa rozrosła – w tym roku już dwie sale, co będzie w przyszłym??

Chyba nieźle urosłem (byle nie wszerz 😉 ) bo dziś pierwszy raz rozdawałem autografy w katalogu 😊 Szok szok szok normalnie…. Ja i autografy… 😨

Na otwarciu było sporo ludzi, na szczęście dzięki temu że wystawy były na dwóch piętrach, nie było jakiegoś mega tłoku.

A już niedługo kolejna wystawa 🙂
Jak przetrwam tą Kotlinę Kłodzką, to będzie trza wybrać i wydrukować fotę wystawową. A może coś powstanie na wyjeździe?

Stay tuned 🐱