Migawki z ASD – część 10./ Snapshots from ASD part 10.

Znów popadłem w filozofię… nie powiem by mi to służyło, zwłaszcza że jakoś mi tak dziś bliżej do Schopenhauera niż do Epikura 😛 ,a poczucie odrazy do świata ogólnie a ludzkości szczególnie rośnie mi z godziny na godzinę <scroll down for english translation>

Doszedłem też do tego że z jednej strony męczy mnie coś jakby samotność – a z drugiej – w ogóle nie mam ochoty oglądać ludzi, a tym bardziej rozmawiać. Ot takie dylematy nierozwiązywalne

Gdyby nie brak kasy, a przede wszystkim obowiązki na które sam się zgodziłem, rzuciły bym wszystko i wyjechał gdzieś daleko – po to by uciec od myślenia

W sumie pewnie by to nie pomogło – uciec do myślenia to jak uciekać od własnego cienia – ale spróbować zawsze by można

Przynajmniej były by jakieś nowe horyzonty do sfotografowania


 

A’propo fotografowania. Wybrałem się wczoraj na focenie. Podjeżdżam do ciekawego rejonu – nagle zaczyna kropić, po chwili już leje jak z wiadra. Dosłownie
Postanowiłem że no nic, wracam – okazuje się że niecałe 2km przed miastem deszcz się kończy, w samym mieście suchutko. Ot taka ciekawostka meteo.


 

 

Jako że nastrój mam jaki mam – foty też będą w takim nastroju, a co

Stay tuned 🐱


And I fell into philosophy… again… It’s not too good for me, cause I’m closed to herr Schopenhauer than to Epicurus 😛 and my disgust for world generelly nad for humanity particulary is rising quite fast

I think that – on the one hand – loneliness is tormenting me a bit, but on the other… I just don’t want to see anyone, not to mention – speak to anyone. Ot such unsolvable dilemma.

If not the lack of money, and (above all) my other obligations, I would throw everything and went somewhere far away – in order to get away from thinking

It probably would not help – to get away from thinking is about so possible as to escape from own shadow – but always it’s worth to try

At least, on such escape woluld by some new vistas to be photographed


Speaking about photographing. Yesterday I went to photo-trip, but during approach to interested area, it started to drizzle, then rain, then …total downpour. Of course I get back to car and came back… And funny thing – rain stopped about 2km before the city, and city itself was dry like old bone, without single raindrop all day long. Yeah, really funny…


Since I’m feeling downed – photos will be in the same mood

🐱

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s