Zmiany, zmiany i lęk z nimi związany

W zeszłym tygodniu trochę pomarudziłem – więc teraz czas na jakieś konkrety, czyli  patenty.
Moje własne – więc nie daję gwarancji że jeszcze na kogokolwiek zadziałają 😉 ale zapraszam do ich wypróbowania.

Zmiany to coś co sprawia masę problemów wielu osobom z ASD.
Zmiany planów, niemożność załatwienia czegoś, spóźnienia (czyjeś czy (odpukać) własne) – to wszystko powoduje masę stresów.

Nagłe zmiany, załamanie planów, spóźnienia – to był dla mnie na prawdę ogromny problem. Z jednej strony stres: a co jeśli… Z drugiej – gdy już dochodziło do zmiany – nadchodził atak paniki. Czasem dosłownie załamanie nerwowe

We wczesnych latach, aż po LO, jako że praktycznie nie miałem „znajomych” i prowadziłem raczej ustabilizowane życie było jeszcze w miarę OK

Ale na studiach… zaczęło mi to nie tylko przeszkadzać, ale i zdecydowanie utrudniać życie.

Na początku stwierdziłem że po prostu muszę się Szykować na Niespodziewane.

Tylko jak? Próby zaplanowania kilku? nastu? dziesięciu? planów alternatywno-awaryjnych praktycznie natychmiast odrzuciłem – za wiele możliwości, za wiele zmiennych

Stwierdziłem że trzeba chyba mieć przy sobie Niezbędne Minimum…

Początkowo to moje „niezbędne minimum” to był plecak, i tarp, i śpiworek, i sweter, i nie cieknąca kurtka, i lornetka, i aparat, i coś grającego ze słuchawkami, i menażka, i kubek..i…. no i jakiś notatnik na uczelnię.
Muszę powiedzieć że na samym początku to wszystko mieściło się w plecak ~40l.
I prawie nic nie wystawało 😉
Nosiłem to codziennie. Serio.

Dawało mi to sporo wewnętrznego spokoju, zmniejszało stres związany z potencjalnymi zmianami… Tyle że nie do końca… No i ważyło koło 10-11kilo XD

Poza tym w żaden sposób nie wpływało na lęki związane choćby ze spóźnieniami.

Pamiętam jak kiedyś byłem umówiony do lekarza, a autobus utknął w korku… W końcu dostałem takiego ataku paniki że wcisnąłem awaryjne otwieranie drzwi i pobiegłem… Dotarłem totalnie zmachany na 2 minuty przed czasem… i stwierdziłem że jestem za wcześnie, i te dwie minuty muszę odstać pod drzwiami 😛

Po tym numerze stwierdziłem że to na prawdę problem, i że muszę coś z nim zrobić. Zacząłem trenować – przychodzić wcześniej niż ustalone, albo później. Na początku kosztowało mnie to sporo nerwów, potem było coraz łatwiej i łatwiej.

W międzyczasie stwierdziłem że moja spontaniczność też leży, a w zasadzie nie istnieje.
A że w międzyczasie wpadła mi w łapki „Księga Kości”  pana Rhinehearth’a o pozostawieniu decyzji Przypadkowi…

 

…zacząłem robić Experymenty.
Pójść losową liczbę kilometrów w losowo wybranym kierunku. Zrobić sobie kolejową wycieczkę-niespodziankę. Bez żadnego wyraźnego sensu czy potrzeby przejść sobie z Supraśla do Czarnej Białostockiej. Pojechać nad Biebrzę – bez planowania noclegu. Odwiedzić kogoś bez zapowiedzi.
Takie rzeczy

Nie wiem czy nauczyłem się prawdziwej „spontaniczności” – ale może czegoś w tym stylu 😉 a na pewno nauczyłem się lepiej: szybciej, z mniejszym stresem – reagować na pojawiające się zmiany. I nie próbować planować wszystkiego 🙂

Przy okazji cały czas testowałem mój „zestaw minimum” – czego tak na prawdę potrzebuję do tego by z jednej strony mieć podbudowane poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej – nie nosić nastu kilo sprzętu.
No i  „niezbędnik” się zmniejszał – obecnie zasady nie wychodzę z domu bez noża, zapalniczki i kawałka sznurka – jadąc gdzieś (albo w chwilach niepewności), rozszerzam to choćby o latarkę i parę innych rzeczy. No ale w porównaniu do początków to na prawdę niedużo 🙂
Pomaga mi i w walce ze stresem podnosząc poczucie bezpieczeństwa, i – bywa – w nieprzewidzianych sytuacjach.

Podsumowując. Zestaw uspokajający – to coś co na prawdę warto stworzyć i mieć. Oczywiście nie musi to być coś takiego jak u mnie. Jak nie patrzeć każdy jest inny 😉
Gadałem z ludźmi – przykładowo u niektórych „uspokajacz” to przytulanka, latarka, rękawiczki, jakiś amulet czy „święty obrazek”.
Po prostu coś co jest małe, pomaga się odstresować czy zwiększa poczucie bezpieczeństwa.
To działa – nie wiem jak i czemu, ale działa. A skoro działa – Warto z tego korzystać

A eksperymenty z Przypadkiem? O, te to w ogóle wiele mi pozmieniały i ostatecznie doprowadziły do całkiem niespodziewanych efektów 😀 Ale o ty innym razem

Stay tuned 🐱


 

A teraz coś z zupełnie innej beczki – foty.

Reklamy

3 thoughts on “Zmiany, zmiany i lęk z nimi związany

  1. Oj, znam ja bardzo dobrze większość z tego, co opisujesz! Z tym, że jestem obecnie na etapie ciężkiego plecaka – wlasnie na etapie studiów wypracowałam sobie taki zestaw niezbędnych rzeczy i bez niego nie ruszam się z domu. Plecak jest spakowany zawsze tak samo (te same rzeczy do tych samych kieszeni, w takiej samej ilości): m.in. termos, zeszyt, żel antybakteryjny, lekarstwa, mp3, lekarstwa i zestaw do łapania gąsienic.
    Wydaje mi się, że jeśli chodzi o spontaniczne pomysły własne, jestem bardziej spontaniczna niż Ty byłeś (wg notki). Rzadko planuję z dużym wyprzedzeniem, co będę robić, właśnie dlatego, że zmiany planów robionych od dawna są zbyt dużym stresem. Najczęściej łapię plecak i wyłażę, ew.planuję kilka najbliższych dni. Jeśli mi się odechce, zmieniam plany dość łatwo. Problem, i to duży, pojawia się wtedy, kiedy nagłe zmiany nie wychodzą ode mnie, ale od innych ludzi czy zewnętrznych okoliczności i są sprzeczne z moimi potrzebami. Wtedy spokój bierze w łeb.
    Ale czasem nagłe zmiany i przelamywanie lęków mają bardzo pozytywne efekty – np. dzis, zamiast zwiedzać zamek Książ, poszłam wąwozem szukać Starego Książa. I to było przefajne przeżycie. Warto.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na samym-samym początku studiów miałem na prawdę kłopoty ze spontanicznością i nie-planowaniem.
      Potem to się niesamowicie pozmieniało 😀
      aż się czasem dziwię że aż tak bardzo

      Problem z narzucaniem/zmienianiem planów przez innych… :/
      Tak… To STRASZNIE wkurza i na prawdę potrafi wytrącić ze stanu Świętego Spokoju

      Polubienie

      1. A czy też tak masz, że zmiany planów spowodowane innymi ludźmi denerwują Cię bardziej niż te spowodowane np. pogodą?
        Łatwiej mi jest przeboleć odwołanie wycieczki z powodu choroby niż nagłe zwalenie się do mojego domu kuzyna z rozwrzeszczanym niemowlęciem, gdy założyłam, że w ciszy odpocznę.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s