Walę tynki

Ufff…. Dzień słitaśności komercyjnej  zbliża się ku końcowi.
Tyle dobrego.
Jakoś mam uczulenie na słitaśność, zwłaszcza na narzucającą się komercyjną słitaśność.
Na insze inszości związane z tym wątpliwej konduity „świętem” z resztą też, ale to tak zwany nieistotny szczegół.

A z okazji walenia tynków – taki mały memek 😈

AAg1K
Love is in the air! Remember to put on your gas mask!

Ale mniejsza o to 😉
Wiecie co robię?
Właśnie siedzę sobie i piję dobre mocne czarne piwo ze słoika po miodzie.
Dlaczego piwo? Bo lubię.
Dlaczego ze słoika? Bo mam wywalone 😉

To ostatnie to taka moja mała tajemnica -która z resztą wcale tajemnicą nie jest.

Mam wywalone. Na tak zwaną „normalność” i tak zwane „zasady”.
Ponieważ postanowiłem że będę mieć wywalone. I mam zamiar właśnie tego się trzymać.

Jak na pewno już od dawna w wiecie (choćby z tytułu 😉 ) – jestem „jakiś taki inny”

Wiele lat się tym przejmowałem – i nie tylko się przejmowałem, próbowałem to zmieniać.
Było to w czasach gdy jeszcze  o ZA nic nie wiedziałem, a psychocosie zabawiali się wymyślaniem coraz-to-nowych rzeczy które  mogły by powodować to że Green jest tak dziwny jak jest.

Zaliczyłem różniaste psychoterapie, łykałem piguły jeśli takowe mi zapisali, próbowałem „zmieniać się”, „zmieniać życie”, „zmieniać podejście”.

I nic.

Nawet jeśli pojawiały się jakiekolwiek efekty – to i tak po czasie wszystko wracało do „normy” – mojej „normy”. W dodatku to co robili – przynosiło mi więcej kłopotów i bólu niż czegokolwiek innego.
Mówiłem że cierpię na ciężki nieuleczalny syndrom bycia mną – psychocosie mówili oczywiście że to niemożliwe, że „każdego można zmienić”, może „za mało się staram”…

A potem, przez splot nieoczekiwanych okoliczności, dowiedziałem się o ZA. Pojawiło się podejrzenie.  Później to podejrzenie zostało potwierdzone przez Najlepszych Speców w Polsce.

Mam „aspergera”. Jestem inny – bo jestem. „Normalny” – cokolwiek to w tym kraju znaczy – nie będę nigdy.

Jedyne co mi zostaje – to albo to zaakceptować, albo nie.

I właśnie jakoś tak… postanowiłem że wolę to zaakceptować. Że nie zamierzam udawać „normalsa”.
Że mam wywalone.
Skreśliłem wszystkich psychocosiów z mojej listy płac. Wyrzuciłem wszystkie ich „cudowne” piguły.

Postanowiłem radzić sobie metodą którą jakoś radziłem sobie do tej pory – sprawdź co działa, i tego się trzymać. I nie dowalać sobie tylko po to by sprawiać „pozory normalności”.

I dlatego – skoro dobrze się czuję w ciemnozielonym/czarnym/brązowym. – to nie zamierzam tego zmieniać, i mam wywalone czy się to komu podoba. Piję herbatę (lub kawę) w Jedynym Słusznym Kubeczku (półlitrowym kuflu w stylu przedwojennej mordowni).  Noszę ciemne okulary w pomieszczeniach. Czasem noszę zatyczki do uszu (jeszcze o tym napiszę, obiecuję). Unikam zgromadzeń. Wszędzie łażę z moim nieśmiertelnym plecaczkiem (zielonym). Czytam mangi i słucham industrialu – pomimo że dorośli ponoć mang nie czytają, a normalni ludzie ponoć nie słuchają industrialu.
I wiele, wiele, wiele innych tym podobnych.

I na prawdę-na prawdę mam wywalone na to co o tym ludzie myślą. Jestem zjebem – i nie zawaham się tego użyć 🐱

I wiecie co? To się sprawdza :mrgreen:

Od czasu gdy mam wywalone – jestem spokojniejszy, bardziej kreatywny, czasem nawet bywa że coś na kształt „szczęśliwy”
Chyba sprawdza się powiedzonko
miej-wyjebane-a-bedzie-ci-dane-pl-ffffff-6

🐱

 

Reklamy

2 thoughts on “Walę tynki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s