Migawki z ASD – część 4.

* Pstryk*

Experyment z melatoniną trwa. Plus jest taki, że pierwszy raz od paru lat dobrze, solidnie, głęboko śpię. Minus jest taki że ciągle mi się chce spać. Dzień, noc – nie ważne, spać się chce
W sumie nie wiem co gorsze: Bezsenność czy senność?
Z drugiej strony – może nadrabiam jakieś senne zaległości? …no chyba że szykuję się do snu zimowego 😉 (gdybyż tak się dało – przekimać całą zimę 🙄 )

* Pstryk*

Jak fajnie czasem zajrzeć do klasyki.
Zapomniałem jak dokładnie przelicza się powiększenie w zależności od zastosowanych pierścieni pośrednich –  i by to sprawdzić, wróciłem do książki John Show’s Closeups in Nature.
To absolutna klasyka książek o makrofotografii – z czasów tak zamierzchłych że zawiera cały rozdział poświęcony doborowi kliszy. (Dokładnie – z 1987 roku 😉 )
Szukając  wspomnianej formuły, wczytałem się we fragment o obiektywach. To co tam znalazłem, w skrócie można streścić tak – jeśli nie potrzebujesz ogromnych zbliżeń, zapomnij o drogich makro-obiektywach, użyj dobrego teleobiektwu i pierścieni pośrednich.
Odkopałem pierścienie, odkopałem starą Sigmę Auto Uniron 135mm (światło 2.8) i starego Chinona 80-200 (światło stałe 3.8) i zabrałem się za „męczenie” kotów 😀
Oczywiście nie męczenie sensu stricte – w przeciwieństwie do obiektywu macro (odległość pracy 9-15cm dla obiektywu 90mm, dla tych o krótszej ogniskowej odpowiednio mniej) – Chinon z pierścieniem pośrednim podobne powiększenie osiąga z +/- metra. Akurat na tyle daleko by koty zachowywały się naturalnie, nie obrażały się, i nie polowały na obiektyw (albo się nie obudziły 😀 ). A zarazem na tyle blisko że wycelować łatwo (i dobrać naświetlenie też łatwo)

Efekty?
Nosz kurcze – po raz kolejny stwierdzam że te stareńkie obiektywy mają dużo lepsze właściwości optyczne i – co ważne – zdecydowanie ładniejszą plastykę obrazu niż współczesne plastiki 🐱

Oczywiście są też pewne niedogodności:
– w czasach gdy produkowano te obiektywy, o autofokusie słyszano tylko w filmach s-f. Co za tym idzie – ostrzyć trzeba samodzielnie – ale tego na prawdę nie trzeba się bać, to nic trudnego.
– obiektywy jak na swoje rozmiary są zaskakująco ciężkie. (W końcu to dobre szkło i solidny metal, nie to co teraz).  Co za tym idzie – taki zestaw przykręca się do statywu „za obiektyw”, w środku ciężkości – a nie „za aparat”!  I trzeba o tym  pamiętać!

Zdjęci Felinki wrzucone na DA mam nadzieję że już znacie?
Jeśli nie – proszę:
(Zdjęcie robione Sigmą, bez statywu) 

DSC07809

A to dzisiejszy portret Basi 🙂 (robiony Chinonem, już ze statywu)

Podsumowując – jeśli fotografujecie, nie bójcie się starych obiektywów. Na prawdę warto z nimi poeksperymentować 🙂

A tak swoją drogą, muszę się wybrać gdzieś i popolować na owady 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s