Green contra Zamek – trochę wyjaśnień

Moi Drodzy Czytelnicy

Sądzę że jestem Wam winien trochę wyjaśnień co do moich ostatnich wpisów. Tych z serii „zamkowej”

Otóż ostatni weekend (od czwartku do niedzieli) spędziłem na zlocie portalu Optyczne.pl, w pięknym zabytkowym zamku w Rydzynie (woj. wielkopolskie).

Wiecie więc teraz co robiłem
i skąd te „zakręcone” posty 😉

Na przyszłość postaram się pisać w sposób bardziej klarowny.

Jeśli macie ochotę poczytać oficjalną relację organizatorów – proszę:
http://www.optyczne.pl/index.php?art=437

Przy okazji możecie zobaczyć zdjęcia innych nagrodzonych osób.

Tak jak pisałem – jestem absolutnym fascynatem, by nie powiedzieć fanatykiem fotografii. Zlot to okazja własnoręcznego przetestowania sprzętu, w tym topowego, wymiany doświadczeń i nauki od na prawdę najlepszych.

Nie zdziwi was chyba że bardzo chciałem na ten zlot pojechać – mimo że wiązało się to z pojechaniem w nowe miejsce, gdzie będzie masa ludzi, w dodatku takich z których większości nie znam… :/

Cieszcie się jeśli odwiedzanie miejsc gdzie jest dużo ludzi to dla was nie problem. Serio.
Ja z zasady nie odwiedzam imprez z większą obsadą (większą niż parę osób) – a na przykład na koncercie nigdy w życiu nie byłem. Nawet na najbardziej ulubionych zespołach.

Tak że zlot.. to była dla mnie na prawdę trudna próba

Tym bardziej się cieszę że wszystko się udało 😀  🐱

Reklamy

Green contra Zamek – zee Grande Finale

No, jestem w domu 😀

O drodze pisać nie będę – kto jeździ polskimi, drogami, sam wie

Zacznę od samego końca:
Na samym końcu Zamek zaskoczył mnie totalnie.

Ladies and Gentlemas – Panie i Panowie

Niniejszym ogłasza się…

Poprosimy o fanfary:
spotify:track:0j9gRGVey6koYgcGZI901d

Niniejszym ogłasza się że Green został laureatem konkursu fotograficznego Optyczne.pl 😀

Tytuł ten zapewnił mi ten oto sympatyczny Futrzak
20150725-DSC07344Poprosimy o brawa dla Futrzaka 🙂

Pierwszy raz od pierdyliona lat jestem z siebie zadowolony.

🙂

Jednak okazuje się że warto było pojechać
Z perspektywy chwili obecnej wydaje się że nawet największy atak paniki jaki miałem od dawne (z shutdownem, i odpoczywaniem potem z głową przykrytą bluzą i słuchawkami bez muzy na uszach) był tego wart

Green contra Zamek – rozdział 2

No więc – wzmiankowany zamek
Wygląda tak:
20150723-DSC06995

(W tym miejscu proszę sobie podłożyć leitmotiv Gargamela  😉  )

Zamek został popełniony w XVII wieku, i mieszkał tu między innymi król Leszczyński. Tak jak pisałem – część hotelowa wygląda jak wykrojona z epoki Gierka, cóż..

Ale jak poszukać, to można znaleźć takie perełki
20150723-DSC06959
Jak taka oto podsufitka wywołująca gwałtowny efekt ŁOŁ 🙂

A jak połazić po okolicy, to krajobrazik też niczego sobie
20150723-DSC07001

Mają tu też cotki – co zawsze jest miłym dodatkiem

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
i kacuszki

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kacuszki chyba nie mają węchu, bo fosa mocno wyschła i CUCHNIE
Ale to zasadniczo problem kacuszek

Ale co najważniejsze dla mnie – mają tu od groma sprzętu do pomacania, przytulenia i wytestowania.
20150723-DSC06967
Tak wygląda sala sprzętowa w czasie gdy tam zaglądam (czytaj – gdy nikogo nie ma) – i ten cały sprzęt jest do wypróbowywania 🙂
My preciousssss! XD

Efekty? Ano na przykład takie:
20150723-DSC07022

Albo takie:

20150724-DSC07097

Tu akurat obiektyw macro był w akcji

Aktualnie leżę sobie w pokoju, sam,  słucham żab w fosie i synogarlic na gałęzi. Czyli mówiąc krótko – ładuję moje bateryjki. Niestety przy tylu ludziach wokół, mimo że trzymam się na uboczu, wyładowują się błyskawicznie.
A ja nie mam ochoty tłumaczyć dlaczego na przykład zaczynam się kiwać, czy coś. Z resztą odzwyczaiłem się od kontrolowania stimów i nie mam ochoty się znów przyzwyczajać 😛

Ogólnie so-far-so-good, jakoś daję radę, stare patenty (takie jak izolacja gdy trzeba i grube słuchawki) pomagają 💡

Green contra zamek

Dotarłem i niestety żyję

Wrażenia jak na razie ultra mega ciulowe

Zamek jak zamek, wystrój coś pomiędzy wczesnym cHGW a późnym Gierkiem, jak żarcie jest w stylu wystroju to schudnę. Tyle dobrego :p

Oczywiście jakiejkolwiek klimy brak, na zewnątrz +pierdylion stopni, w środku analogicznie

We wszystkich pokojach dostawki i po parę  osób – nie będę tego komentować. Niech za komentarz starczy to że jestem przerażony

Na razie jestem za bardzo zmęczony i rozbity by być zły że tu przyjechałem
Nie wyobrażam sobie by mogło się coś zmienić in plus… Zobaczymy

Postanowiłem na razie zamknąć się, wyłączyć, spróbować zachować stoicki spokój – jak wrócę do domu to najwyżej zamknę się i nie będę wychodzić parę miesięcy by odreagować

Migawki z ASD – część 1.

Suwalscy „lekarze”… ech, temat sam-w-sobie..
Gdybyż choć nosili maski, dzwonili dzwonkami i pokrzykiwali „wyniejście że waszych zmarłech”


Gdybyż choć mieli na drzwiach napis „Lasciate ogni speranza, voi che entrate”

Człowiek od razu wiedział by na czym stoi,  porzucił by wszelką nadzieję i poszedł gdzie indziej.
Na przykład na piwo, albo, gdyby czuł się tak na prawdę serio chory – do innego miasta.

Co i większość czyni, nauczona doświadczeniem niejednokrotnie przykrym osobistym, ale i historyami lokalnymi mocno horroystycznymi, a często-gęsto opowiadanymi

Tak i ja, nauczony przykrym doświadczeniem, a zniechęcony  suwalskimi lekarzami, pojechałem szukać pomocy w Białymstku.
Ośrodek polecany przez Synapsis – więc czemóż by nie sprawdzić.

Zachodzę (nawet dość łatwo trafiłem), na wsiaki sluczaj pytam czy zajmują się tylko dziećmi a-wentualnie młodzieżą. Oni mi na to że dorosłymi też i czy to ja chcę się zapisać

Acha, znaczy się dobrze trafiłem – od razu na najpierwszy rzut oka poznali zjeba (a to że dorosły zapewne poznali po wąsach)

Pytanie czy chcę się diagnozować
– nie nie, diagnozę mam, z WaWy.
– a, to dobrze, bo na diagnozę czeka się długooooooo

– mówię że chcę się dostać pod opiekę speca, bo dypresyja mnie męczy okrutna, a już zwłaszcza jesienią

Panie na to że to może być problem, bo na NFZ mogą mnie zapisać dopiero na sierpień

Ja z natury durny mówię – to chyba nie problem, przecież teraz jest lipiec

– Tak proszę pana, ale na sierpień 2016 roku

😮

….

O_o

….

No i cóż… zapisałem się na ten sierpień 2016… Swoją drogą zastanawiam się ile czeba czekać na dyagnozę, skoro na wizytę czeka się ponad cały cholerny rok o_O

Na odchodnym zapytałem – a jeśli by mnie znów na jesień depresja łapała?

Ano wtedy, jak łatwo się domyślić – pozostaje wizyta prywatna. Oni pomogą, i wyślą do prawdziwego szpenia d.s. osobników z aspergerem i depresją do tego.

Jest tylko jedno ALE – za wizytę prywatną się płaci.
Całe okrągłe 180 złociszy 😮

Zajebiaszczo…
😦

Dzisiaj_

_nie będzie fot – tylko moje marudzenie.

Wychodziłem sobie z psem – i zupełnie niezamierzenie (zasadniczo unikam takich sytuacji jak ognisk zarazy morowej) wszedłem w interakcję społeczną z sąsiadami. Pogadałem… potem przemyślałem wszystko…

Cholera… jak ja bym chciał być „normalsem” 😦

Nie zastanawiać się, nie planować ciągle, nie mieć „cudownie” nadwrażliwych zmysłów… Odbierać bez problemów „komunikację pozawerbalną”… Umieć gadać z ludźmi. Umieć funkcjonować w miejscach gdzie na przykład jest hałas. Albo inni ludzie… Nie męczyć się tak kontaktami społecznymi..

Wiem że są neurotypowcy którzy są sami, którzy mają przerąbane w taki czy inny sposób – ale oni przynajmniej mają jakieś szanse – a ja – z racji urodzenia – NIE MAM 😡

To przerąbane, urodzić się skreślonym – no z której strony by nie patrzeć – przerąbane 😦
I niech nikt mi nie mówi o „zaletach”. Dobre oko do fotografii, wrażliwość artystyczna i dobra pamięć – tiaaaaa, to fszystko co człowiekowi potrzebne, nie ma co :-p

spotify:track:6bnv7laLs7vyCd0k6YyOyC

Dzisiejsza wyprawa

Jestem coraz bardziej zrąbany, ale nic to. Jutro odpoczywam i tyle.

Plony z dzisiejszej wyprawyDSC06795Góra Cisowa. Uważana za najwyższe wzniesienie Suwalskiego Parku Krajobrazowego, co jest totalną bzdurą. Dowcip jest tym lepszy, że realna najwyższa góra SPK nawet się nie nazywa.

Typowe :-p

DSC06836Okolice… chyba…yyy… Morgi? Chyba Morgi. Fajnie się łaziło po tych kamieniach.

DSC06895 I znów chyba-Morgi. Zawsze fascynują mnie takie linie, wzory.. W realu wyglądały nawet lepiej – choć na zdjęciu niebo wyszło lepiej niż widziane wzrokiem.